Upss… Coś nie tak z Twoją przeglądarką
Do poprawnego wyświetlania formularza zalecana jest przeglądarka Chrome lub Safari.

Jak skutecznie zarządzać zespołem? Kilka rad dla początkujących managerów

Kariery międzynarodowe okiem Kamili Niekraszewicz.

„Jako liderka chcę pomagać błyszczeć kolejnym gwiazdom, wychowywać następnych liderów”. O międzynarodowej karierze w IT, skutecznym zarządzaniu zespołem i rozwijaniu biznesu we Włoszech z perspektywy kobiety opowiada Kamila Niekraszewicz.

Kamila spełnia się obecnie jako Country Manager Comarch we Włoszech, ale w ciągu kilkunastu lat pracy w firmie przeszła naprawdę imponującą ścieżkę zawodową – była testerką, kierownikiem R&D i architektką systemów. Tak bogate doświadczenie pomaga jej dziś zarządzać wspaniałym zespołem, który podbija włoski rynek IT.

Kamila opowiedziała nam, co najbardziej kocha w pracy w IT, jak nawiązuje kontakty z włoskimi klientami i co najwyżej ceni w potencjalnych pracownikach.

Jak rozpoczęła się Twoja międzynarodowa przygoda z Comarch i czy od początku wiedziałaś, że branża IT to jest właśnie Twoje miejsce?

Praca w IT zawsze była moim marzeniem, odkąd pamiętam, pasjonowało mnie wszystko, co związane z nowymi technologiami. Studiowałam matematykę, ale w czasie studiów stwierdziłam, że tak naprawdę najbardziej interesujące są dla mnie przedmioty informatyczne. Po skończeniu matematyki zdecydowałam się na kolejne studia – tym razem za głosem serca - studia informatyczne. Karierę zaczęłam w zupełnie innej branży, w księgowości, ale szybko stwierdziłam, że bilanse, przychody, rozchody to nie jest to czego szukam w życiu. Wysłałam CV do Comarch i we wrześniu 2008 roku zostałam przyjęta. Chociaż wówczas w firmie księgowej zarabiałam nieco więcej, to zrezygnowałam z wyższej pensji i służbowego samochodu, bo wiedziałam, że chcę pracować w IT. Zaczynałam jako junior tester, testowałam systemy EDI (Electronic Data Interchange). Później zaczęłam testować inne systemy, zostałam team liderem działu testów, zaczęłam organizować pracę zespołu, aż w końcu zaproponowano mi prowadzenie pierwszego projektu w dziale R&D. To był naprawdę super projekt, w mobilnych systemach SFA (Sales Force Automation). Mówimy o czasach, kiedy aplikacje mobilne raczkowały, a o systemie Android niewiele osób wiedziało. Mojemu małemu, niedoświadczonemu, ale zaangażowanemu zespołowi udało się stworzyć rozwiązanie SFA na Androida w przeciągu 6 miesięcy. To był ogromny sukces. System SFA, który w 2010 roku zrealizowaliśmy na Androidzie, wciąż działa, ma się dobrze, korzysta z niego wielu klientów. Po sukcesie pierwszego projektu zostałam przydzielona na stałe do zespołu R&D w sektorze Usług, aby na sam koniec pracować w doskonaleniu systemów SFA i EDI. W końcu zdecydowałam, że potrzebuję zmiany i nowych wyzwań. Podczas rozmowy z jednym z wiceprezesów, napomknęłam o moich potrzebach, a ten zaproponował mi możliwość wyjazdu zagranicznego i startu międzynarodowej kariery, za co jestem mu bardzo wdzięczna. Objęłam tam stanowisko konsultanta, a po kilku miesiącach zostałam Country Managerem. I tak to się zaczęło. Moja historia pokazuje, że najważniejsze to wiedzieć, czego się chce, ustawiać wysokie poprzeczki, dążyć do celu, nigdy się nie poddawać i czasami ryzykować. Pierwsza praca w księgowości była stabilna i nieźle płatna. Byłam w niej doceniana, ale w głębi duszy czułam, że to nie to. Zrezygnowałam z niej na rzecz Comarch i kariery w branży IT. Bardzo się z tego cieszę, to była dobra decyzja. Na początku zawodowej ścieżki warto pamiętać, że nie od razu zostaje się dyrektorem. Jeśli jednak pokażemy współpracownikom i przełożonym, że jesteśmy odpowiedzialni i skutecznie realizujemy zadania, jesteśmy zaangażowani i chcemy brać na swoje barki co większą odpowiedzialność, to kolejne wyzwania zawodowe i awanse pojawią się szybko. W Comarch najbardziej podoba mi się właśnie to, że dostrzega się dobrą pracę każdego, nawet juniora z krótkim stażem, jeśli tylko ma odpowiednie kompetencje i pokazuje chęć współpracy.

Czy wyjeżdżając do Włoch, interesowałaś się tym regionem? Czy to był po prostu szczęśliwy zbieg okoliczności?

Można powiedzieć, że znałam już troszkę Włochy. Mój były chłopak studiował w Toskanii, w Pizie, więc często go odwiedzałam. Zawsze po cichu marzyłam o tym, aby zamieszkać we Włoszech ze względu na klimat, historię, sztukę, dobre jedzenie i doskonałe wina. Natomiast przed wyjazdem nie znałam ani języka, ani realiów biznesowych, bo wcześniej nigdy nie pracowałam z Włochami. To kolejne ryzyko i wyzwanie, które podjęłam w moim życiu. Szczególnie włoska biurokracja dała mi wycisk.

Czym twój zespół we Włoszech zajmuje się obecnie? Jakie są najważniejsze obszary, w których działacie i wasze ostatnie sukcesy?

W tym momencie działamy w 4 sektorach: eZdrowie, Usługi, Telekomunikacja i IoT.

Największy zespół działa w e-Zdrowiu, bo trwająca pandemia pokazała nam, że telemedycyna jest bardzo potrzebna i przyszłościowa. Do sukcesów na pewno możemy zaliczyć współpracę z największym włoskim operatorem telekomunikacyjnym Wind3, który promuje nasze rozwiązania telemedyczne. Z naszych systemów korzysta także jeden z prestiżowych szpitali - Centro Cardiologico Monzino, a osoby starsze w Sardynii są monitorowane przy użyciu naszych bransoletek życia.

Od początku istnienia jednostki największe sukcesy odnosimy z produktami EDI z sektora Usług. Wśród naszych klientów mamy kilkanaście luksusowych hoteli takich jak Four Seasons, Mandarin Oriental The Hotel Group, Belmonds Hotel, sieci handlowych Kasanova, Auchan czy producentów FILA, Italcementi, Samontanna czy Monini.

Kluczem do sukcesu jest nasz zespół, składający się z konsultantów, project managerów i sprzedawców, którzy są specjalistami w swojej dziedzinie. Jeśli chodzi o Telco, to niedawno wygraliśmy kilkunastomilionowy przetarg na platformę M2M dla Olivetti (należy do Grupy TIM- największej firmy telekomunikacyjnej we Włoszech).

Staramy się podbić włoski rynek także z naszymi produktami IoT. Możemy pochwalić się kilkoma projektami np. wspólnie z firmą energetyczną Edison instalowaliśmy smart Lighting w La Scali, firma SICOR wspomaga się naszym rozwiązaniem Industry 4.0, a z Barillą realizowaliśmy projekt Smart City.

Na co stawiasz przy budowaniu zespołu? Czy liczą się kompetencje, czy chęć do nauki i predyspozycje? Co najbardziej cenisz w potencjalnym pracowniku?

Budowanie zespołu to jeden z najważniejszych elementów układanki. Steve Jobs powiedział: „W świecie biznesu ważne rzeczy nie są wykonywane przez jedną osobę. Wykonywane są przez grupę ludzi„, dlatego tak ważne jest skomponowanie odpowiedniego zespołu.

Przy wyborze kandydatów zwracam uwagę na osobowość i przygotowanie do kolejnych kroków rekrutacyjnych. Dobieram kandydatów tak, aby pasowali do naszego istniejącego zespołu. Interesuje mnie, jak potencjalny pracownik postrzega i realizuje powierzone mu zadanie.

Proces rekrutacyjny w Comarch Italia składa z kilku etapów, podczas których kandydaci otrzymują zadania, w ramach których muszą coś zbudować, stworzyć, wyjaśnić. Dzięki temu weryfikujemy zaangażowanie, odpowiedzialność, elastyczność i szybkość uczenia się. To istotne, bo każdy ma inne podejście. Niektórzy kandydaci improwizują, po innych widać, że rzetelnie się przygotowali. Wydaje mi się, że taki proces rekrutacyjny jest długi, ale bardzo skuteczny. I dlatego mój zespół jest bardzo zróżnicowany, ale komplementarny.

Co najbardziej cenię w potencjalnych pracownikach? Ciekawość i ciężka praca – uważam, że to klucz do sukcesu. Jeśli ktoś jest ciekawy i chce pogłębiać wiedzę, uczy się szybko i jest elastyczny, to Comarch jest dla takiej osoby idealnym miejscem, aby się rozwijać i budować międzynarodową karierę. Można się tu niesamowicie dużo nauczyć, pracuje tu mnóstwo ciekawych osób.

Cenię też zdolność do rozwiązywania problemów, przełamywania impasu. Trudności pojawiają się zawsze, w każdych okolicznościach, na każdym stanowisku – umiejętność radzenia sobie z nimi jest bardzo ważna. Nasz włoski zespół nie ma łatwo, więc takie zdolności są potrzebne. Trzeba pamiętać, że Włochy są daleko od siedziby, a my na lokalnym rynku wciąż jesteśmy małym „startupem”, w którym pracuje zaledwie kilkanaście osób. Trzeba więc szukać rozwiązań ewentualnych problemów, nie liczyć na to, że ktoś coś za nas zrobi, ale przynajmniej spróbować pokonać trudności.

Jak twoim zdaniem lider w branży IT może ułatwić swoim pracownikom wspólne działania?

To trudne pytanie, na które nie udzielę jednoznacznej odpowiedzi, bo ciągle się uczę skutecznie zarządzać zespołem. Wydaje mi się, że najważniejsze jest, żeby mieć kontakt z zespołem, zaoferować współpracownikom możliwość rozmowy, wysłuchania i realizacji ich pomysłów. Każdy członek mojego zespołu jest wyjątkowy. Nie każdy jest perfekcyjny we wszystkim, ale każdy ma w sobie coś niezwykłego. Lider powinien wszystkie te unikatowe cechy wzmacniać. Ważne jest, żeby dzielić się wiedzą, żeby rozpowszechniać the best practices i aby każdy mógł wyrazić swoją opinię. Staram się wspierać ich w ekspresji pomysłów, ale też pomagać w ich realizacji. Pomagam w rozwiązywaniu problemów, staram się być blisko.

Okres pandemii był dla nas trudny. Nie widywaliśmy się, a w takiej sytuacji zachowanie spójności zespołu nie było łatwe. Dlatego właśnie wprowadziłam daily scrum meetings. Codziennie rano każdy zespół dzielił się ze sobą informacjami na temat postępu pracy, sukcesów czy ewentualnych problemów. To dość czasochłonne, ale w czasie pandemii, kiedy się nie widywaliśmy, bardzo nam pomogło. W normalnych okolicznościach codziennie spotykamy się przy kawie i możemy porozmawiać.

Za skutecznym zarządzaniem zespołem w pierwszej linii stoi zawsze lider. Jaki powinien on być, żeby do siebie ludzi przyciągać, a nie odganiać?

Na pewno powinien być osobą empatyczną i umiejącą słuchać. Istotne jest zwłaszcza przyjmowanie pomysłów pracowników i próba realizacji tych, które są trafione. Lider powinien też podkreślać, że pomysł jest dziełem danej osoby, czyli nie podkradać pracownikom inicjatyw/pomysłów. Jako liderka chcę pomagać błyszczeć kolejnym gwiazdom, wychowywać następnych liderów. Chcę, żeby moi pracownicy rozwijali się w tym, w czym są najlepsi, bo każdy ma w sobie coś fajnego – trzeba skupiać się na pozytywach.

Istotne są także zaufanie i transparentność. Czasami trzeba powiedzieć jasno, że czegoś z różnych powodów nie uda się zrobić. To może być trudne, ale warto użyć odpowiednich słów i wyjaśnić pracownikowi, dlaczego tak jest. Bycie liderem to ciężka praca. Uczę się jej każdego dnia, pomagają mi w tym członkowie mojego zespołu, współpracownicy i przełożeni.

W różnych opracowaniach biznesowych pojawia się czasem termin „kobiecy model przywództwa” jako opierający się na empatii, transparentności i komunikacji, nie zaś na współzawodnictwie. Czy twoim zdaniem możemy mówić o takim podziale? Czy kobiety w roli liderek wnoszą dodatkową wartość do organizacji, zwłaszcza te pracujące w IT?

Z pewnością wnoszą! Spotykam się z liderkami, rozmawiam z nimi bardzo często o pułapkach zarządzania. Inspirujemy się wzajemnie. Wydaje mi się, że my, kobiety, czasem przejawiamy matczyne zapędy, bo chciałybyśmy, żeby wszyscy byli zadowoleni, żeby wszystko było perfekcyjne, poukładane. Mamy też tendencję do mikro managementu i do krótkoterminowego planowania. Uważam, że kobiety są naprawdę świetne w skutecznym zarządzaniu zespołem – również ja, to moja mocna strona. Jestem w stanie rozwiązać kryzys, opanować chaos i doprowadzić do stanu równowagi. Jestem w tym bardzo dobra. Wydaje mi się, że empatia i zdolności komunikacyjne to podstawa, chociaż należy zaznaczyć, że to nie jest tylko domena kobiet. Myślę, że ostateczny wynik zależy raczej od uwarunkowań personalnych niż płci lidera. Czy więc istnieje typowy model przywództwa kobiecego? Nie wydaje mi się. Pewnie istotną rolę odgrywa tu kontekst społeczno-kulturowy, ale sądzę, że najwięcej zależy od osobowości.

Co twoim zdaniem decyduje o tym, że zespół odnosi sukcesy?

Na pewno wiara w to, co się robi, współpraca między członkami zespołu – to bardzo istotne. Powinniśmy pamiętać, że jesteśmy jednym zespołem, że nie ma jednej gwiazdy, która przyćmiewa wszystkich innych. Jeśli każdy wie, co ma robić, bierze odpowiedzialność za swoje zadania i dowozi w odpowiednim czasie, to maszyna działa bez zarzutu. Kluczowe jest też zrozumienie osobowości danego pracownika i przydzielenie mu odpowiedniej dla niego roli. Jeśli lider poświęci czas na weryfikację tych osobistych zdolności, co nie jest zadaniem szybkim ani łatwym do wykonania, może spodziewać się niezwykłych rezultatów. Wydaje mi się więc, że wspólna wiara, wspólny cel, wspólna praca i zrozumienie odpowiedzialności to kwestie kluczowe. I powołam się na słowa Phila Jacksona: „Siłą zespołu jest każdy indywidualny członek. Siłą każdego członka jest zespół”.

Czy twoim zdaniem skuteczne zarządzanie zespołem w IT będzie się jeszcze zmieniać w przyszłości? Jak wpłynęła na to pandemia?

Pandemia bez wątpienia zmieniła w naszym życiu dużo. Myślę, że zwiększył się próg zaufania dla pracownika. Smart working jest teraz powszechny i nie budzi kontrowersji. Większość z nas jest jednostkami odpowiedzialnymi, więc jeżeli ktoś powierza nam odpowiednie zadania, to większość osób je po prostu realizuje. Zarządzanie nieustannie ewoluuje, ale tak naprawdę najwięcej zależy od samego zespołu. Inaczej zarządza się młodym zespołem, który dopiero buduje swoje kwalifikacje, inaczej tak zwanymi starymi wyjadaczami. Czy pandemia zmieniła bezpośrednio sposób zarządzania? Myślę, że bardzo, szczególnie wpłynęła na proces komunikacji z zespołem. Wprowadzamy obecnie model pracy hybrydowej, stacjonarno-zdalnej. Badania przeprowadzone już jakiś czas temu pokazały, że najlepszy model to 3+2, czyli 2 dni pracy z biura i 3 dni pracy zdalnej – są najlepsze dla jakości pracy. Ja się z tym zgadzam, bo praca w zespole, identyfikacja z firmą, świadomość budowania czegoś razem ma znaczenie i nie można, lub jest to bardzo trudne, tego zrobić online.

Jak wygląda wasz kontakt z klientami na włoskim rynku IT? Jak klienci odnoszą się do kobiety na stanowisku kierowniczym w branży, która jeszcze niedawno była zdominowana przez mężczyzn?

Na pewno w ostatnim czasie dużo się zmieniło, a ja dużo zrozumiałam. Kiedy przyjechałam do Włoch, zostałam zaproszona na bankiet w sektorze bankowości. To branża dosyć skostniała, dojrzała, zdominowana przez mężczyzn. Podczas tego bankietu, w którym uczestniczyło ok. 70 osób, wszyscy goście byli mężczyznami. Jedynymi kobietami byłyśmy ja i kilka kelnerek. To było zaraz po przyjeździe do Włoch, więc prawie nikogo jeszcze nie znałam. Jeden z panów poprosił mnie o odstawienie kieliszków, bo stwierdził, że jako kobieta to muszę być z obsługi. Na co odpowiedziałam: „oczywiście, jak najbardziej, miło mi poznać!”. Tak rozpoczęłam nasze rozmowy sprzedażowe. Moi rozmówcy nie wyobrażali sobie, że tak młoda osoba może piastować tak wysokie stanowisko, będąc w dodatku kobietą. We Włoszech sytuacja w tym zakresie ciągle się zmienia, ale pewne uprzedzenia wciąż są widoczne, szczególnie w niektórych branżach. Bankowość i ubezpieczenia to jednak specyficzny kawałek rynku, bo np. w retailu kobiety są dość wyraźnie faworyzowane w ostatnich kilku latach.

Jestem przekonana, że kontakty biznesowe kobiet i mężczyzn we Włoszech wyglądają inaczej niż w Polsce. Wydaje mi się, że w Polsce na pierwszym miejscu stawia się kompetencje, w Polsce my kobiety - nie musimy nikomu udowadniać, że posiadamy wiedzę. We Włoszech najpierw musiałam udowodnić, że naprawdę znam się na tym, czym się zajmuję. Jeżeli jednak dasz się poznać klientowi, a on doceni twoją wiedzę i umiejętność, to zaczyna cię traktować jak równego sobie. Teraz wiem już, jak przełamywać biznesowe pierwsze lody, więc jest mi dużo łatwiej, niż na początku.

Jak Ci się żyje na południu Europy? Czy dotknęły cię jakieś różnice kulturowe oprócz tych związanych z biznesem?

We Włoszech żyje się dobrze. Celebruje się każdą wolną chwilę. Chociaż tęsknię za Polską, jednak tu zostało moje serce. Włochy są piękne, życie jest troszeczkę inne – nie lepsze czy gorsze, po prostu inne. Często zmagam się z komplikacjami biurokratycznymi, które jednak Włochy wynagradzają mi wspaniałą historią, kulturą, krajobrazami i różnorodnością. Nie wspomnę oczywiście o przepysznym winie i jedzeniu. Myślę jednak, że Polska oferuje lepsze możliwości rozwoju zawodowego – to kraj, który się rozwija, w którym kompetencje są istotne i łatwiej się wybić.

Budowanie biznesu od zera w obcym kraju oraz dbanie o rozwój międzynarodowej kariery wymaga całkowitego zaangażowania, więc na zwiedzanie Włoch poświęcam tylko wakacje. Wtedy zawsze odwiedzają mnie przyjaciele i wspólnie odkrywamy ten kraj. Wszystkie regiony Włoch są wspaniałe, nie umiałabym wskazać jednego, który najbardziej mi się podoba. Niesamowitych miejsc jest mnóstw – plaże, morza, jeziora, wodospady, góry i małe, urokliwe wysepki… Wszystkie są wyjątkowe. Polecam zwiedzanie małych, nieturystycznych miejscowości, gdzie na każdym rogu kryje się historia. Ale chyba najbardziej kocham Rzym, to dla mnie najpiękniejsze i najbardziej tajemnicze miasto we Włoszech. Byłam tam tysiące razy, także na delegacjach – nawet kiedy nie miałam czasu na zwiedzanie, to i tak cieszyłam się tym wspaniałym miejscem, wystarczało mi wypicie porannego cappuccino w otoczeniu tych wszystkich zabytków

Dodaj komentarz

      adres e-mail nie zostanie opublikowany

            Najczęściej czytane w tej kategorii