Upss… Coś nie tak z Twoją przeglądarką
Do poprawnego wyświetlania formularza zalecana jest przeglądarka Chrome lub Safari.

Delegacja zagraniczna na Mauritius, czyli o lokalnej społeczności i prowadzeniu warsztatów słów kilka

Praca konsultanta z pewnością wiąże się z kontaktem z drugim człowiekiem. Godziny spędzone na obopólnych negocjacjach, wsłuchiwaniu się w oczekiwania klientów z perspektywy niektórych osób  może być wymagającym zajęciem. Czy mógłbyś zatem przybliżyć naszym czytelnikom, na czym polega Twoja praca jako konsultant do spraw rozwiązań biznesowych w lojalności?

Praca konsultanta polega przede wszystkim na znajomości produktów, które sprzedajemy. Naszym celem jest pokazanie klientowi możliwości produktu, jego aspektów technicznych. Kontaktujemy się też z działem produkcyjnym, aby dopasować indywidualne predyspozycje klienta do naszych produktów. Jako konsultanci jesteśmy też jednym z pierwszych kontaktów z klientem. Weryfikujemy zapotrzebowanie i odpowiadamy na pytania dotyczące kwestii specyfikacji wyrobu. Klientów pozyskuje sprzedaż, natomiast my skupiamy się na kontakcie i budowaniu relacji. Jeżeli chodzi o negocjowanie cen, licencji to już jest nasza wspólna część, którą wykonujemy z działem sprzedaży. Jako stosunkowo nowego pracownika, moje codzienne obowiązki polegają głównie na uczestniczeniu w spotkaniach z klientami, działem produkcji oraz na kontakcie z osobami związanymi z naszym portfolio lojalnościowym (LMC oraz CLM).

Mauritius to wyspa, którą wiele osób wybiera jako wakacyjną przystań. Tropikalny klimat niewątpliwie sprzyja odpoczynkowi. Co zatem skłoniło Cię do wyjazdu i co może robić konsultant ds. biznesowych w lojalności w takim miejscu?

Pewnego dnia, po trzech miesiącach pracy pojawiłem się rano w biurze i szef zadał mi pytanie, czy nie zechciałbym polecieć w delegacje zagraniczną na Mauritius w poniedziałek. Zważywszy na fakt, że pytanie zostało zadane w środę, nie miałem wiele czasu do namysłu, co uważam, pozytywnie wpłynęło na podjęcie przeze mnie decyzji. Delegacja miała dotyczyć przeprowadzenia warsztatów oraz consultingu dla tamtejszego holdingu. Pomimo niedużego doświadczenia jak na tamten moment, dostałem ogromną szansę, żeby zobaczyć, jak wygląda praca z klientem i wspomóc zespół w przeprowadzeniu całego procesu.

Na Mauritiusie byliśmy dwa tygodnie. Początkowo pojechałem tam z naszą doświadczoną konsultantką, potem dołączył do nas kolega ze sprzedaży (pozdrawiam Marlenę i Jakuba :)). Poleciałem początkowo do Dubaju, skąd przesiadłem się już w docelowy kurs na Mauritius.

Głównie wspomagałem naszą konsultantkę  w przygotowaniu i prowadzeniu warsztatów. To była dla mnie bardzo duża lekcja i inspiracja, ponieważ mogłem zobaczyć, jak profesjonalnie wygląda jej praca. Miałem okazję obserwować, jak wygląda taki proces consultingu „od kuchni”. Widziałem, jakie są wyzwania oraz jakie zalety można dostrzec w takiej bezpośredniej pracy z klientem, także to były intensywne dwa tygodnie, gdzie tak naprawdę nauczyłem się bardzo wiele potrzebnych konsultantowi umiejętności.

Pandemia miała ogromny wpływ na zmianę sposobu pracy. Domyślam się, że przejście z klientem przede wszystkim na kontakt zdalny musiało wiązać się z wieloma wyzwaniami. Jak poradziliście sobie w tej sytuacji i jak docelowo współpracowaliście z klientem z Mauritiusu?

Początkowo rozmowy  z firmą prowadzone były zdalnie. Mieliśmy wiele spotkań, jednak zarówno firmie jak i nam zależało na tym, aby warsztaty zostały docelowo przeprowadzone stacjonarnie, więc jak tylko pojawiła się bezpieczna możliwość podróżowania, to zaczęliśmy przygotowywania do naszej zagranicznej delegacji.


To, co można śmiało powiedzieć o Mauritiusie to nietuzinkowa przyroda. Wiele z nas pragnie na żywo zobaczyć przykładowo Botanic Garden Pamplemouss – ogród botaniczny stworzony przez francuskiego konsula, czy pływające delfiny. Jak wyglądała Wasza praca na Mauritiusie i czy mieliście czas na zwiedzanie wysypy?

Spotkania zazwyczaj trwały od 8 do 16, także zarówno wieczorami jak i w weekendy mieliśmy czas, żeby pozwiedzać wyspę. Byliśmy zakwaterowani w stolicy Port Louis, czyli dokładnie tam, gdzie w 1888 roku dopłynął Joseph Conrad w podróży z Sydney. Była to doskonała okazja do zwiedzania oraz poznawania lokalnej kultury - aspekty pirackie, kolonialna przeszłość, coś niesamowitego. Zważywszy na fakt, że w Polsce w tym czasie trwała zima, mieliśmy niesamowitą odskocznię w formie pięknej, słonecznej pogody. Bardzo podobało mi się też to, że na spotkaniach były poruszane kwestie lokalnej społeczności, o której mogliśmy się wiele dowiedzieć. Braliśmy udział w świetnym szkoleniu, w ramach którego przedstawiono nam zwyczaje zakupowe mieszkańców Mauritiusu. Okazuje się, że głównym weekendowym zajęciem jest  chodzenie po galeriach i wyszukiwanie najlepszych ofert zakupowych. 

Z takich ciekawostek mogę jeszcze dodać, że doświadczyliśmy cyklonu czwartej klasy - silny wiatr oraz deszcz, potężne fale – ostrzeżenie, żeby nie wychodzić z hotelu, także przywiozłem wiele wspomnień. Jeżeli chodzi o kulinaria, to mnóstwo dań jest zapożyczonych z kuchni francuskiej, brytyjskiej – tutaj warto wspomnieć o bardzo dobrej herbacie z wanilią i napoju z trzciny cukrowej. Ludzie byli bardzo sympatyczni, otwarci, typowo wyspiarscy – bardzo wyluzowani, niespieszący się. Oczywiście, możliwość symbolicznie, ale jednak, skorzystać z kąpieli w oceanie na rajskich plażach Mauritiusu. Bardzo się cieszę, że mogłem tego doświadczyć.

Kultura biznesowa też jest mniej pryncypialna/sztywna – nawiązuje się bliskie relacje. Mieliśmy możliwość poznać bliżej ludzi z którymi pracowaliśmy. Zostaliśmy zaproszeni na wspólną kolację, a także do prywatnego domu. Dzięki temu poznałem p.. trenera-legendę wyścigów konnych, męża jednej z pań związanej z projektem.

Jak widzimy, Tobie praca konsultanta do spraw rozwiązań biznesowych w lojalności w Comarchu daje możliwość podróżowania. Jak zatem wygląda praca całego zespołu Comarch Middle East?

My jako Comarch Middle East często mamy możliwość wyjechania w delegacje. Najczęściej są to kraje bliskiego wchodu takie jak Arabia Saudyjska czy Katar. Miałem też jechać na spotkanie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich w ramach EXPO 2020, ale zważywszy na trwającą wtedy pandemię, niestety wyjazd nie doszedł do skutku. Doceniam to, że firma w ten sposób dba o pracowników i nie boi się inwestować w nich oraz zaufać nowo przyjętym osobom, wysyłając je w delegację zagraniczną.

Dodaj komentarz

      adres e-mail nie zostanie opublikowany

            Najczęściej czytane w tej kategorii