Upss… Coś nie tak z Twoją przeglądarką
Do poprawnego wyświetlania formularza zalecana jest przeglądarka Chrome lub Safari.
Blog

Koniec ery „ciężkich” systemów. Jak zmieniamy architekturę Comarch, by dogonić Dolinę Krzemową

Po latach pracy w uporządkowanym świecie AWS Tomasz Stachlewski objął stery technologiczne w Comarch. W najnowszym wywiadzie tłumaczy, dlaczego zamienił globalnego giganta na rodzimą organizację w procesie największej zmiany od lat. Jak planuje wykorzystać doświadczenie z chmury, by uczynić ERP intuicyjnym i pożądanym rozwiązaniem, dlaczego wprowadza w firmie kulturę PR/FAQ i co zamierza zrobić, by Comarch technologicznie rzucił wyzwanie Dolinie Krzemowej? 

Zmieniłeś barwy po wielu latach w globalnym gigancie (AWS). Dlaczego właśnie Comarch i dlaczego teraz?

[Tomasz Stachewski]: Comarch jest dziś w bardzo ciekawym momencie – przechodzi dużą transformację technologiczną i organizacyjną. To rzadkość, żeby w tej skali – zarówno na rynku polskim, jak i europejskim – zmiany nie były tylko zapowiedzią, ale działy się realnie, z tygodnia na tydzień. To był dla mnie kluczowy czynnik. Po latach spędzonych w AWS (Amazon Web Services), gdzie operujemy na ogromnej skali, ale w bardzo uporządkowanym i przewidywalnym środowisku, szukałem miejsca, w którym mogę mieć bezpośredni wpływ na kierunek rozwoju produktów i całej organizacji. Krakowska firma daje taką możliwość – to miejsce z bardzo solidnymi fundamentami technologicznymi i produktowymi, ale jednocześnie z dużym potencjałem do dalszego przyspieszenia. Moim celem jest współtworzenie organizacji, która będzie jedną z najbardziej nowoczesnych i dynamicznych firm technologicznych w naszym regionie – nie tylko pod względem skali, ale przede wszystkim pod względem sposobu budowania produktów i wykorzystywania technologii. 

Jako CTO, co uważasz za swój absolutny priorytet na pierwsze 180 dni od objęcia roli? 

Głównym priorytetem jest zrozumienie organizacji i ludzi. Comarch to duży i złożony organizm – a dobre decyzje technologiczne można podejmować tylko wtedy, gdy naprawdę rozumie się, jak działa on w praktyce. Dlatego pierwsze miesiące to dla mnie przede wszystkim rozmowy, słuchanie i budowanie pełnego obrazu – zarówno od strony technologii, jak i od strony sposobu pracy zespołów. Drugim kluczowym obszarem jest sztuczna inteligencja – i to w bardzo pragmatycznym ujęciu. Z jednej strony chcemy przyspieszyć jej wykorzystanie w produktach, aby były bardziej nowoczesne i lepiej odpowiadały potrzebom klientów. Z drugiej – AI jako narzędzie dla naszych zespołów, które pozwala pracować szybciej i efektywniej. Te dwa kierunki tworzą fundament pod dalszą transformację. 

Przejście z AWS do Comarchu to zmiana perspektywy z dostawcy usług (CSP) na producenta oprogramowania (ISV). Jak Twoje doświadczenie z globalnej infrastruktury wpłynie na optymalizację kosztową i wydajnościową stosu technologicznego Comarch?

To jest jeden z najważniejszych obszarów, które mogę wnieść do Comarch. Pracując w Amazon Web Services, miałem okazję współpracować z setkami firm w Europie – od startupów po duże organizacje. To oznaczało kontakt z bardzo różnymi podejściami do architektury, kosztów i podejmowania decyzji technologicznych. Jedna rzecz jest wspólna: praktycznie każdą funkcjonalność można zbudować na wiele sposobów. Różnica polega na tym, które podejście pozwala zrobić to najszybciej, najbezpieczniej i przy optymalnym koszcie. I to jest dokładnie kierunek, który chciałbym wzmocnić w Comarch. W dzisiejszych realiach wygrywają ci, którzy potrafią szybko dostarczać wartość klientom, jednocześnie dbając o stabilność i bezpieczeństwo systemów. Technologia musi w tym pomagać, a nie spowalniać. Jednocześnie nie można zapominać o kosztach – każda decyzja architektoniczna ma swoje konsekwencje finansowe. Moim celem jest przeniesienie tego podejścia do Comarch: świadomego projektowania systemów, które są efektywne kosztowo, skalowalne i pozwalają zespołom działać szybciej. 

Wiele osób dalej kojarzy ERP z ciężkimi systemami on-premise. Jaka jest Twoja recepta na to, by ERP stał się "sexy" i nowoczesny?

ERP musi przestać być systemem do wprowadzania danych, a zacząć być systemem, który realnie pomaga podejmować decyzje. To oznacza świetny UX, dostęp do danych w czasie rzeczywistym i wykorzystanie AI jako naturalnej warstwy wsparcia użytkownika. Równie ważne jest to, żeby wszystko było dostępne przez przeglądarkę – to dziś naturalny interfejs, którego oczekują użytkownicy. Nowoczesny ERP nie powinien wymagać od użytkownika znajomości systemu – to system powinien rozumieć użytkownika. Jeśli to osiągniemy, ERP przestanie być „ciężkim obowiązkiem”, a zacznie być realnym narzędziem pracy. 

Podejście Cloud-Native to nie tylko konteneryzacja. Czy planujesz głębszą adopcję usług zarządzanych (Managed Services) i Serverless wewnątrz produktów Comarch, czy stawiasz na większą agnostyczność chmurową?

Przez ostatnie lata byłem bardzo blisko chmury i widzę, że jest ona odpowiedzią na wiele realnych problemów, z którymi mierzą się dziś firmy – od skalowalności, przez bezpieczeństwo, po szybkość dostarczania rozwiązań. W mojej wizji Comarch zdecydowanie bardziej otwiera się na rozwiązania zewnętrzne, w tym te oparte na chmurze. Jeśli wykorzystanie usług zarządzanych czy podejścia Serverless pozwala nam budować szybciej, dostarczać wartość klientom wcześniej, zwiększać bezpieczeństwo, a często także optymalizować koszty – powinniśmy z tego korzystać. Jednocześnie nie chodzi o ślepe podążanie za jednym modelem. Kluczowe jest podejmowanie świadomych decyzji technologicznych, a nie trzymanie się status quo tylko dlatego, że jest nam znane. W dzisiejszym świecie to właśnie brak zmiany jest największym ryzykiem. 

Czy Twoim zdaniem model SaaS (Software as a Service – oprogramowanie jako usługa)  to już jedyna słuszna droga dla systemów biznesowych, czy widzisz jeszcze miejsce na inne hybrydy?

SaaS jest dziś dominującym kierunkiem i w wielu przypadkach najlepszym wyborem – szczególnie dla firm, które chcą szybko rosnąć i nie zajmować się infrastrukturą. Natomiast nie wierzę w jedno uniwersalne podejście. W praktyce świat biznesowy jest dużo bardziej złożony – są branże regulowane, specyficzne wymagania bezpieczeństwa czy istniejące środowiska, których nie da się po prostu „przenieść do chmury”. Dlatego docelowo wygrywa model hybrydowy – elastyczny, dopasowany do potrzeb klienta. SaaS będzie bardzo ważną częścią tej układanki, ale nie jedyną. 

Mówisz często o "demokratyzacji technologii". Jak chcesz to przełożyć na klientów Comarchu – od małych firm po wielkie korporacje? Czy w Twojej wizji mieści się rozwój platform Low-code/No-code wewnątrz systemów ERP, aby umożliwić klientom budowanie własnych rozszerzeń bez ingerencji w core systemu?

Demokratyzacja technologii oznacza dla mnie przede wszystkim to, żeby nowoczesne rozwiązania były dostępne dla wszystkich klientów – niezależnie od ich skali czy dojrzałości technologicznej. Systemy powinny być prostsze w użyciu, łatwiejsze we wdrożeniu i bardziej elastyczne w dostosowaniu do potrzeb biznesu. Naszym celem jest dostarczanie klientom dokładnie tego, czego realnie potrzebują – a te potrzeby są bardzo różne. W niektórych przypadkach większa możliwość samodzielnego rozszerzania systemów, w tym podejścia Low-code czy No-code, może mieć sens i będziemy to rozważać tam, gdzie przynosi to wartość. Jednocześnie kluczowe jest dla nas zachowanie spójności, jakości i bezpieczeństwa całego rozwiązania. Dlatego każde takie podejście musi być dobrze zaprojektowane i kontrolowane – tak, aby rozwój po stronie klienta nie wpływał negatywnie na stabilność systemu. Krótko mówiąc: jesteśmy otwarci na różne modele, ale zawsze punktem wyjścia jest realna wartość dla klienta, a nie sama technologia. 

Generative AI to obecnie temat numer jeden. Gdzie w systemach ERP widzisz dla niego najbardziej praktyczne zastosowanie, które faktycznie oszczędzi czas księgowym czy managerom?

Największą wartość widzę tam, gdzie dziś mamy dużo pracy manualnej i powtarzalnych procesów. W praktyce oznacza to przede wszystkim obszary związane z dokumentami – faktury, umowy, opisy zdarzeń gospodarczych – gdzie AI może automatycznie rozpoznawać, klasyfikować i wspierać księgowanie. Drugi obszar to interakcja z systemem. Zamiast szukać funkcji czy raportów, użytkownik powinien móc po prostu zapytać system w naturalnym języku i dostać konkretną odpowiedź albo gotowe działanie. Trzeci element to wsparcie decyzyjne – podpowiedzi, anomalie, rekomendacje oparte na danych, które system już posiada, ale dziś nie są one w pełni wykorzystywane. Kluczowe jest jednak to, żeby AI było praktyczne i osadzone w codziennej pracy użytkownika. Jeśli realnie oszczędza czas i upraszcza procesy – ma sens. Jeśli jest tylko dodatkiem, który niczego nie zmienia, to nie jest kierunek, w który powinniśmy iść. 

Jak uniknąć pułapki "AI dla samego AI"? Jak będziesz mierzył realną wartość innowacji wprowadzanych do produktów? Jak widzisz synergię między sektorem ERP a innymi działami firmy (Finanse, Communications, Loyalty)? Gdzie leży wspólny mianownik technologiczny?

Kluczowe jest to, żeby każda nowa inicjatywa zaczynała się od realnej potrzeby biznesowej, a nie od technologii. Dlatego chcemy wprowadzić podejście oparte na dokumentach PR/FAQ. W praktyce oznacza to, że zanim zaczniemy coś budować, najpierw opisujemy, jak dana funkcjonalność będzie wyglądała z perspektywy klienta, jaki problem rozwiązuje i jaką wartość przynosi. Jeśli nie jesteśmy w stanie tego jasno pokazać na poziomie dokumentu, to najczęściej znaczy, że nie powinniśmy tego jeszcze budować. Drugim bardzo ważnym elementem jest decyzja oparta na danych. Dlatego rozwijamy wewnętrzną platformę telemetryczną – GALILEO – której celem jest lepsze zrozumienie, jak nasze systemy są wykorzystywane w praktyce. Chcemy odejść od decyzji opartych na intuicji i przejść do modelu, w którym jasno widzimy, które funkcjonalności przynoszą wartość, a które nie. Jeśli chodzi o synergię między sektorami, to wspólny mianownik jest technologiczny: dane, integracja i AI. Niezależnie od tego, czy mówimy o ERP, finansach, komunikacji czy loyalty, w tle mamy te same wyzwania i te same możliwości. Budując wspólne fundamenty technologiczne, jesteśmy w stanie szybciej rozwijać produkty w różnych obszarach i lepiej wykorzystywać wiedzę, którą już mamy. 

Podczas ostatniego Townhallu sporo mówiło się o naszej globalizacji. Jak zamierzasz rywalizować na poziomie technologicznym z największymi graczami z Doliny Krzemowej?

Moją ambicją jest to, aby Comarch stał się jedną z najbardziej nowoczesnych i dynamicznych firm technologicznych w Polsce, a docelowo także w Europie – organizacją, którą można porównywać do największych graczy pod względem jakości technologii i tempa rozwoju. Natomiast nie wierzę w bezpośrednie kopiowanie rozwiązań z Doliny Krzemowej. Naszą siłą jest połączenie bardzo solidnych fundamentów produktowych, głębokiej znajomości domeny oraz bliskości klientów – szczególnie na rynkach europejskich. Technologicznie musimy grać na najwyższym poziomie – upraszczać architekturę, przyspieszać development, wykorzystywać dane i AI w sposób praktyczny. Ale równie ważne jest to, żeby robić to mądrze i konsekwentnie, skupiając się na realnej wartości dla klientów. Konkurencja z największymi nie polega na tym, żeby być identycznym – tylko żeby być równie dobrym technologicznie, a jednocześnie lepiej dopasowanym do potrzeb rynku, na którym działamy.

Globalizacja produktu to również wyzwania z zakresu compliance, RODO i lokalizacji. Jak zamierzasz zautomatyzować procesy dostosowywania systemów do lokalnych rynków przy użyciu technologii?

Wokół tych tematów jest dziś często więcej obaw niż realnych ograniczeń. Oczywiście compliance, RODO czy lokalizacja to istotne wyzwania, ale dzięki nowoczesnym technologiom ich adresowanie jest dziś znacznie łatwiejsze niż jeszcze kilka lat temu. Kluczem jest odpowiednia architektura – budowanie systemów w sposób modularny i konfigurowalny, w którym różnice lokalne nie są zaszyte w kodzie, tylko zarządzane jako zestaw reguł, parametrów i konfiguracji. Do tego dochodzą automatyzacja procesów oraz coraz większa rola AI w analizie i interpretacji wymagań regulacyjnych. Dzięki temu możemy jednocześnie rozwijać produkt globalny i efektywnie dostosowywać go do lokalnych rynków – szybciej, taniej i w sposób bardziej przewidywalny niż w tradycyjnym podejściu.

Dług technologiczny to naturalny element dojrzałych systemów. Jaki jest Twój framework decyzyjny przy wyborze między refaktoryzacją a podejściem "Strangler Fig Pattern" (stopniowe zastępowanie starego systemu nowym)?

Punktem wyjścia jest dla mnie zasada: long-term success over short-term success. To znaczy, że nie interesują mnie zmiany, które dobrze wyglądają tylko przez chwilę, ale takie, które realnie poprawiają naszą zdolność do rozwoju produktów w dłuższym terminie. Jednocześnie bardzo ważna jest szybkość działania. Dlatego nie jestem zwolennikiem przepisywania wszystkiego od zera tylko dlatego, że stary system nie jest idealny. Jeśli coś da się sensownie refaktoryzować i dalej rozwijać, to często jest to najlepsza droga. Jeśli jednak dany obszar zaczyna realnie spowalniać biznes, utrudnia wprowadzanie zmian albo generuje zbyt duże ryzyko, wtedy podejście typu Strangler Fig Pattern bywa rozsądniejsze. Najważniejsze jest to, żeby decyzje nie były ideologiczne. Trzeba patrzeć jednocześnie na tempo dostarczania zmian, koszt, ryzyko i długofalowy wpływ na architekturę. Czasem wygrywa refaktoryzacja, a czasem stopniowa wymiana – ale celem zawsze powinno być stworzenie środowiska, które pozwala zespołom działać szybciej i skuteczniej nie tylko dziś, ale również za kilka lat. 

Często występujesz na konferencjach i edukujesz rynek. Czy planujesz utrzymać tę rolę "ewangelisty" technologii jako CTO Comarch?

Zdecydowanie tak. To jest coś, co zawsze było dla mnie bardzo ważne – dzielenie się wiedzą i budowanie świadomości wokół technologii. Public speaking to moja pasja i cieszę się, że w nowej roli jest na to przestrzeń. Uważam, że CTO nie powinien działać wyłącznie do wewnątrz organizacji – równie istotne jest aktywne uczestnictwo w dyskusji rynkowej, pokazywanie kierunków rozwoju i edukowanie zarówno klientów, jak i całego ekosystemu. 

Na koniec, co Tomasz Stachlewski robi, żeby "nie zardzewieć" technologicznie w natłoku obowiązków managerskich? Masz swoje ulubione źródła wiedzy lub hobby?

Jestem dużym zwolennikiem podejścia, w którym menedżerowie cały czas rozumieją technologię. W momencie, kiedy ktoś skupia się wyłącznie na zarządzaniu, bardzo szybko traci to, co było fundamentem jego rozwoju. Dlatego dla mnie kluczowe jest łączenie obu światów. W czasie pracy w AWS jednym ze sposobów utrzymania aktualnej wiedzy były certyfikacje – zarówno wewnętrzne, obejmujące szeroki zakres tematów od analityki po bezpieczeństwo, jak i zewnętrzne, np. związane z konteneryzacją czy innymi chmurami. Dziś dużą część czasu poświęcam sztucznej inteligencji. Staram się nie tylko czytać o nowych rozwiązaniach, ale przede wszystkim pracować z nimi w praktyce. Eksperymenty hands-on, szczególnie z modelami i narzędziami AI, stały się dla mnie codziennością. Uważam to za kluczowe również dlatego, że dzięki temu jestem w stanie aktywnie uczestniczyć w rozmowach z zespołami – nie tylko rozumieć ich wyzwania technologiczne, ale też realnie doradzać i pomagać w podejmowaniu właściwych decyzji. 

Dodaj komentarz

      Adres e-mail nie zostanie opublikowany
            Komentarze
            (0)

              Najczęściej czytane w kategorii Technologie