TestingCup 2018 - drużyna Comarch w czołowej dziesiątce!

28 i 29 maja Łódź po raz pierwszy stała się testerską stolicą Polski. Ostatni weekend maja zgromadził w wyjątkowych sceneriach Vienna House Andel’s ponad 250 testerów i testerek, którzy w ramach TestingCup 2018 walczyli o tytuł Mistrza Polski. Te unikalne zawody i towarzyszące im konferencje skierowane są szczególnie do pracowników branży nowych technologii, głównie testerów oprogramowania oraz wszystkich osób związanych zawodowo z programowaniem i zapewnieniem jakości systemów informatycznych.

Zadaniem wszystkich drużyn było odnalezienie, jak największej liczby usterek (tzw. bugów) w przygotowanej specjalnie na potrzeby zawodów aplikacji do zarządzania firmą testerską. W tym roku Comarch reprezentowały dwie drużyny. Pierwsza, której kapitanem był Dominik Płatos, zajęła 23. lokatę, druga, kierowana przez Ewę Żarkowską, uplasowała się na bardzo wysokiej dziewiątej pozycji.

Warto przypomnieć, że był to już trzeci start dziewczyn w Mistrzostwach Polski w testowaniu oprogramowania. Za pierwszym razem podczas rywalizacji toczonej w Katowicach udało się im wywalczyć jak do tej pory najlepszą, piątą pozycję. Rok później zawody przeniosły się nad morze, gdzie Gdańsk okazał się również szczęśliwym miejscem. Tym razem nasza reprezentacja zajęła siódmą lokatę.

Postanowiliśmy porozmawiać z Ewą Żarkowską, Agnieszką Blachurą oraz Patrycją Heród, czyli autorkami sukcesu, o tym, jak wyglądała tegoroczna edycja, czy czuć było ducha rywalizacji i skąd w ogóle pomysł na taką specjalizację.

 fot. Materiały organizatora

Każda rywalizacja, niezależnie od jej charakteru wzbudza wiele emocji. Czy Wy również czułyście, że to nie jest zabawa i każdy chce wygrać?

[Ewa] Oczywiście, każdy wiedział, po co przyjechał do Łodzi. My również jechałyśmy już kolejny raz nie tylko po to, by zdobyć nowe doświadczenie, ale również bić się o jak najwyższą lokatę.

[Agnieszka]Ze względu na charakter tych zawodów musiałyśmy w tym roku komunikować się bardzo cicho. Stoliki, przy których pracowałyśmy były dość blisko, dlatego starałyśmy się, aby żadna informacja nie przedostała się poza naszą trójkę. Wiadomo, konkurencja nie spała.

[Patrycja] Rywalizacja to jedno, ale stres, który czuć już od samego początku był ogromny. Nieubłaganie pędzący zegar na ekranie, odliczający czas do końca zadania powodował, że tempo naszej pracy było iście sprinterskie. Im bliżej byłyśmy mety, tym szybsze i głośniejsze były nasze prace na klawiaturze.

[Agnieszka] Sytuacji nie poprawiał również ciągle wyświetlający się aktualny ranking drużyn. Cały czas korciło nas, żeby na niego spojrzeć. Jadąc do Łodzi założyłyśmy jednak, że nie będziemy nie niego patrzeć. Szkoda niepotrzebnie rozpraszać swoją uwagę, zwłaszcza że zauważyłyśmy, iż tak naprawdę nie jest on miarodajny.

[Ewa] Dokładnie tak. Wynik jest wyświetlany na podstawie aktualnej liczby zgłoszeń, zasygnalizowanych przez samych zawodników. Do błędu trzeba przypisać odpowiednią kategorię. Według nas może być ona krytyczna, natomiast później po analizie jury zmienią ją na błąd o najniższej wadze. Tworzy to niepotrzebne zamieszanie, potęgując i tak wysoki poziom stresu.

Czy do takich zawodów potrzebne jest specjalne przygotowanie?

[Patrycja] Zdecydowanie idziemy na żywioł.

[Ewa] Ciężko się przygotować do tego typu imprezy. Najważniejsze jest odpowiednie nastawienie psychiczne. Jedynym elementem, na który możemy się przygotować i corocznie to robimy, jest tworzenie dokumentu testowego, będącego również częścią końcowego rezultatu. Miłym akcentem był także fakt, że podczas pierwszego startu nasz raport znalazł się wśród trzech najlepszych. Jak widać praca testera oprogramowania przynosi wiele satysfakcji.

[Agnieszka] Zapomniałyśmy także dodać, że w tym roku dostałyśmy również nagrodę od sponsora za najciekawsze zgłoszenie błędu. Zabawne jest jednak, że niestety nie wiemy jeszcze, co to było za zgłoszenie. O szczegółach dowiemy się dopiero w opublikowanym niebawem raporcie. Niemniej, fajne czuć, że jest się najlepszą wśród tylu drużyn.#

 (od lewej Ewa Żarkowska, Patrycja Heród i  Agnieszka Blachura) fot. Materiały organizatora

Do tej pory Mistrzostwa odbywały się w Warszawie, Wrocławiu, Gdańsku i w Katowicach. Jak według Was wypadła w tym zestawieniu Łódź i tegoroczne TestingCup?

[Agnieszka] Ciężko porównywać Gdańsk do Łodzi. Jednak klimat morza, plaży i wieczornej imprezy integracyjnej przy Molo w Sopocie robił swoje. Piękne Stare Miasto również nie jest bez znaczenia w naszej ocenie. W takich sceneriach stres jakoś tak sam z nas uchodził.

[Ewa] Ale Łódź też ma swoich kilka fajnych zakątków, które warto odwiedzić. Polecamy OFF Piotrowska, w którym spędziłyśmy naprawdę miły wieczór. Miejsce, w którym toczyło się całe wydarzenie również było świetne, chociaż nie obyło się bez problemów. Słabe nagłośnienie utrudniało nie tylko komunikację podczas zawodów, ale także udział w konferencjach branżowych. A trzeba przyznać, że tegoroczni prelegenci byli z najwyższej, światowej półki. Poruszali tematy testowania, mówiąc o tym w tak nieoczywisty sposób, że aż żal, że tak szybko się kończyły. Podobnie wyglądała sprawa z częścią nieformalną. W tym roku organizatorzy nie sprostali do końca oczekiwaniom i wysoko postawionej przez Gdańsk poprzeczce.

Byłyście jednym z niewielu całkowicie żeńskich zespołów. Czy mężczyźni powinni się zacząć bać o swoje pozycje?

[Patrycja] Nie powinni, muszą! Zwłaszcza że druga drużyna z Comarchu była zdominowana przez mężczyzn. Pomimo dużych chęci i umiejętności naszych kolegów i koleżanek, wynik wewnętrznej rywalizacji po Łodzi jest 1:0 dla kobiet.

[Agnieszka] Oczywiście, że tak. Tester oprogramowania musi być dokładny i bardzo skrupulatny. Takie właśnie są kobiety. Akurat w tej dziedzinie są to bardzo pożądane cechy.

[Ewa] Wydaje mi się, że proporcje z roku na rok coraz bardziej się wyrównują. Tester aplikacji to zawód zarówno dla mężczyzn, jak i dla kobiet. W tym roku nie zauważyłam jakieś dużej różnicy w ich ilości. To dobitnie świadczy o tym, że zawód testera nie ma przynależności płciowej.

A skąd w ogóle pomysł na to, by zająć się testowaniem oprogramowania?

[Patrycja] U mnie był to totalny przypadek. Ukończyłyśmy tą samą uczelnię, jednak wydaje mi się, że każda z nas kierowała się innymi powodami. Zawsze gdzieś tam komputery były nieodłącznym elementem mojego życia. Pewnego dnia pojawiła się propozycja pracy, podjęłam się jej i nie żałuję tej decyzji. Z biegiem czasu, całkowicie przypadkiem okazało się, że mam predyspozycje do tej dziedziny.

[Ewa] Moja ścieżka kariery w Comarchu zaczęła się od programu stażowego. Podczas rekrutacji na uczelni jeden z moich znajomych wręcz mnie wyganiał, żebym spróbowała. Jak kazał, tak zrobiłam. Udało się, po stażu dostałam ofertę pracy i tak rozpoczęła się moja przygoda z testowaniem oprogramowania i Comarchem.

 fot. Materiały organizatora

No właśnie, niedługo w Comarchu rusza kolejna edycja stażowa. Jakie rady bądź wskazówki mogłybyście dać młodszym adeptom sztuki testowania?

[Ewa] Podstawa to bycie uważnym. Ważne jest, żeby patrzeć na projekt całościowo. Nie można podchodzić do tej pracy na zasadzie odbębnienia i „przeklikania”. Warto ciągle sprawdzać swoją pracę i tworzyć scenariusze.

[Patrycja] Ludzie mają także naturalną tendencję do bardzo logicznego testowania oprogramowania. Wydaje mi się jednak, że w naszej pracy bardzo ważne jest to, by totalnie wyjść poza logikę. Trzeba ciągle szukać nowych ścieżek postępowania.

[Agnieszka] Dokładnie. Trzeba trochę wejść w skórę użytkownika. Zwłaszcza że potrafi on zdziałać z oprogramowaniem prawdziwe cuda. 

Jeszcze raz gratulujemy sukcesu i życzymy, aby w przyszłym roku było co najmniej tak dobrze, jak podczas tegorocznej edycji!:)

Dodaj komentarz

      adres e-mail nie zostanie opublikowany
            Komentarze (2)
            • sonneg

              Brawo dziewczyny!

            • Majorka

              Ewa, Aga, Patrycja Wielkie Gratulacje !

            Najczęściej czytane w tej kategorii